
2005-12-24|22:23:53
___^______^___
Dialog z kuchni.
-Tato, moje ciasto opada ;(
-Widzę.
-Taaaaaato!
-Co?
-Moje ciasto opada ;(;(
-No widzę.
-Wyjdzie zakalec ;/
-Mhm. Widzę.
-Tato, użyj rodzicielskiego autorytetu i powiedz coś temu ciastu!
-Synu, porozmawiajmy jak facet z ciastem... Opadaj, byle równomiernie!
Dialog w kuchni, później.
-Asiu, jakim cudem upiekłaś zakalec w cieście, w którym nie ma ani grama mąki?
-Nienawidzę świąt.
Dialog przy telefonie.
-blablablabla
*hau*hau*hau*
-Tak, cześć ciociu, już ci daję Asię!
-Mhm. Tak? Słucham? Cześć, ciociu!
-Marchew? Dusiołek z tej strony...
Dialog spod choinki.
-Mamo, pies zeżarł osiem cukierków. I trzy papierki.
-To po co wieszacie je na dolnych gałęziach?
-Ala schowała je przede mną, żeby sama zjeść.
-Hmmm... osiągnęła 50% z założonego planu... w sumie nieźle...
Dialog spod choinki, później.
-Co masz w tej paczusi, dziecię?
-Nie wiem. Napisali: "jingle bells"
-Odkrywcze. O, to skarpety! Powiedz mi, czemu Amerykanie śpiewają kolędy o skarpetach?
-O skarpetach?
-No, skoro dostajesz skarpety, a tu jak byk stoi 'jingle bells', jak w tej ich piesni, to coś w tym musi być...
-Te skarpety mają dzwonki. I robią jingle jingle jingle
*jingle*jingle*jingle*
-Aha... To sporo wyjaśnia. Ale skarpety z dzwonkami? To trochę tego, nie, Jurek?
-Mhm.
-Czemu masz taką minę, tato?
-To przez te pokrywki ;(
-Co z nimi nie tak?
-Są szklane ;(
-Chyba o to chodziło? Te takie ultragarnki przyszłości i w ogóle...
-Tak. Ale nie można pograć sobie jak na talerzach, bo się potłuką... ;(
Dialog spod choinki, jeszcze później.
-A co masz w tej prawdziwie brytyjskiej paczce, oprócz zbereźnych skarpet?
-Bluzę. Z małpą.
-Aha. Zbereźną?
-Mamo!
-No ja tylko pytam. Może to bluza typu string, wiesz, taka że tu wyłazi, tam wyłazi... My tu, z głębokiej wsi, nie znamy się na trendach...
-Krychu, no daj spokój, ja się nie czuję passe. Jestem funky!
-Tato, nie psuj patelni.
-Nie psuję. To wy psujecie mi zabawę. o, tam ci wyłazi, tak a propos.
-Co?
-Bluzka chyba. Z napisem, prawdziwie brytyjskim.
-Mhm. O! Ale grejcka!!
-Jaka?
-No, taka, no... hm... fajna.
-Aha. A co tam stoi?
-No I'm not married
No I haven't got a boyfreind
No I don't fancy your mate
No I don't fancy you either
No I'm not a lesbian
-Aha. A po naszemu?
-No, nie mam męża ani chłopa luzem, ty i twój kumpel macie wstrętne mordy, znaczy się twarze, i nie jestem lesbijką.
-Hmm... Krychu, my naprawdę jesteśmy w Unii, skoro nasze dziecko nosi takie funky koszulki... :)
Monolog spod choinki, mniej więcej w tym samym czasie.
-Ach, Heroes III Złota edycjaaaaaaaaach!! hurra!! Wheeeee!! *.* Jestem szczęsliwa ^____^ Och! I Armageddon's Blade! I Miiiiiiight and magic!! *.* Woooooooheeeeeeeeee!!
Dialog ze stołu.
-Mamo, układanie takiego słowa jak 'krasnopiórka' jest nieprzyzwoite!
-Bardziej niż skarpety z dzwonkami?
*jingle*jingle*jingle*
-Tak! Dostajesz za nie 72 punkty ><""
-^.^V
-Te Scrabble są fajne. Szkoda tylko, że Asia nie może iść do więzienia cztery razy z rzędu, jak w Monopoly w zeszłym roku...
-I to się nazywa gra zbliżająca rodzinę, Alicjo...
Dialog ze stołu, później.
-Słuchajcie, może jak każda szanująca się rodzina, obejrzymy coś w TV? Aśka, nie uciekaj, są święta. Jak stoisz, to idź po gazetę.
-Mhm ;/
-I co tam jest?
-Ebenida Scrooge. I jakieś tam wyjce kolędują. Nie mamo, nie włączaj, tam może być Górniakowa! Albo Doda! No. Widzę jakiegoś Kevina czy cos w tym rodzaju, jak rozpętałem wojnę, Kargula i Pawlaka...
-Hmmm... Słuchajcie, może jak każda szanująca się rodzina, pokolędujemy, co? Szyszunia, nie uciekaj, są święta!
*kolęda*kolęda*kolęda*
-Dobra, kto chce ciasta? Bedzie pięc minut błogosławionej ciszy...
*żuj*żuj*żuj*
-Amen, bracia... to znaczy siostry. Bycie mniejszością seksualną jest złe...
^__^
Wesołych. Moje są^^
2005-12-02|18:24:20
___><"___
God, save my mind.
Nie myślę. W ogóle nie myślę. Wszędzie pełno krzykliwych, jakby halogenem podświetlonych myśli. Jakies durne stroiki, drużyny, targi, wszędzie pełno karetek, sprawdziany, gazetki, wimaginowane problemy z nie wiem czym.
A przecież jest tyle piękna wokół. Można tak przyjemnie spędzać czas. Pisząc. Rysując jakieś badziewie, jak to mam w zwyczaju. Bazgrać ołówkiem po Bęzie. Czytać Kordiana i Tehanu naraz, przy około 13% zrozumienia czytanego tekstu. Dochodzić do wniosku, że Ula jest wielka. Uczyć się mapek. Albo spać.
Ale nie. Nic z tego, prawda?
Trzymajcie się wszyscy, hoł hoł hoł. Ja się już nie trzymam.
Ctrl+Alt+Delete
2005-10-17|16:37:38
___Tymbark___
Ech. Tak w ramach modlitwy do Tymbarka, zresztą natchnęły mnie Kohakusiowe Plusy i minusy.
Os dawna, bardzo, bardzo dawna, piję Tymbarki. Różne, generalnie nie-jabłko-mięta. Uwielbiam Tymbarki, żeby nie rzecz jestem nałogowcem. A Tymbarki, jak wiadomo, przepowiadają przyszłość, spełniają życzenia, wyznaczają drogę życiową i ogólnie wieszczą. I ja tym Tymbarkom, od czasów niepamiętnych, zadaję jedno pytanie, a właściwie mówię życzenie.
I tak podsumowując Kohakusiowe plusy i minusy, i zastanawiając się nad tym od jakiegoś czasu, dochodze do wniosku, że nie chcę, żeby moje życzenie się spełniło. Bo to będzie niesprawiedliwe, okrutne i po prostu nie w porządku.
Uważajcie na życzenia, bo mogą się spełnić. I na Tymbarki.
Psssssssst.
A teraz możesz się ze mnie pośmiać, Drzew.